Dobra jesteś w tym co robisz?
Wiesz, że jesteś dobra. Pracujesz solidnie, klientki cię polecają, a mimo to — portfel wygląda, jakby ktoś go od miesięcy drenował. Bo co z tego, że umiesz w WordPressa, jak wciąż wyceniasz się jak początkująca kursantka, co pierwszy raz widzi Kokpit od środka?
Tani freelancer to nie problem, każdy kiedyś zaczynał. Ale zostanie nim na lata — już tak.
Niska cena to nie strategia, tylko lęk
Boisz się, że nikt nie zamówi, że stracisz klientów. Boisz się, że się pomylisz, a ktoś się zorientuje, że nie masz magistra z UX-a. Robisz wycenę w Excelu, liczysz godziny, doliczasz poprawki, a potem… sama sobie ją podważasz. „To za dużo jak na taką stronę”, „To klientka z polecenia, to nie wypada”, „Ona jeszcze nie zarabia, to jej pomogę”. Pomogę, czyli odłożę własny ZUS, własne plany i własne bezpieczeństwo na bok.
A sprawdzałaś ostatnio, ile zapłacisz w sklepie za składniki na śniadanie dla rodziny 2+1? Sprawa jest prosta, śniadanie jeść trzeba, więc po prostu idziesz do sklepu i kupujesz. Nie negocjujesz z kasjerką, nie prosisz o zniżkę, nie tłumaczysz, że masz gorszy miesiąc.
A teraz pomyśl: żeby prowadzić biznes, też trzeba mieć stronę. To nie fanaberia. To narzędzie i jedyne miejsce, w którym można zbudować wizerunek bez kapryśnego algorytmu i bez szumu informacyjnego z Instagrama, TikToka i Facebooka, gdzie twoja marka ginie między kotami, kontrowersjami i cudzymi ofertami, bo ludzie scrollują, a nie słuchają.
Strona WWW to miejsce, które pracuje, gdy śpisz. I ma wartość. Dużą. Większą niż myślisz. Więc przestań ją wyceniać jakbyś robiła komuś przysługę. Szczególnie, że klient sam planuje na tym zarabiać.
Freelance to biznes, nie misja ratunkowa
Nie jesteś WordPressową siostrą miłosierdzia. Masz rachunki, podatki, ZUS, potrzeby, ambicje i marzenia zarówno biznesowe jak i prywatne (tak! To też jest mega ważne!). Twój klient kupuje usługę, a nie przysługę. Więc przestań sprzedawać się za półdarmo „bo przecież to tylko kilka kliknięć”. To nie są kliknięcia. To są lata nauki, błędów i praktyki!
Czas to ogarnąć. I zacząć liczyć.
7 prostych tipów, żeby przestać mieć minus na koncie:
- Zrób audyt czasu – spisz wszystko (również spotkania z klientem, rozmowy na Google Meet, czas na poprawki, uwagi itp.), co robisz przy jednym zleceniu. I policz, czy się opłaca.
- Zacznij od pakietów, nie licz samego czasu jaki spędzasz nad zleceniem – klient nie płaci za twój czas, tylko za efekt.
- Dodaj minimum 10% do każdej wyceny – to twoja prowizja od odwagi, a w razie pytania o zniżkę, gdy się na to zdecydujesz masz z czego zejść.
- Przestań robić „drobne poprawki za darmo” – ustal granice, zanim je przekroczą. Np. 3 sesje poprawkowe, dalsze poprawki 150 zł/h pracy.
- Ustal dolną granicę zlecenia – nie schodzisz niżej niż X, niezależnie od znajomości.
- Zainwestuj w narzędzia i wiedzę – bo najdroższe jest ciągłe zaczynanie od zera.
- Miej ofertę premium na stronie – zawsze. Dla tych, którzy nie pytają o zniżki.
Ps. Nadal zbieram odpowiedzi do mojej ankiety. To tylko 5 minut roboty. Wypełnij proszę, jest to dla mnie ważne!






